Koniec nagród Partii Prezesów

2 sierpnia 2018 | Aktualności

Połowa roku to czas podsumowań roku minionego, również w samorządach. To czas rozliczeń i bilansów spółek oraz jednostek organizacyjnych należących do miasta. To także często czas przyznawania nagród ludziom, którzy otrzymują za swoją pracę niemałe wynagrodzenie, a także trzynaste pensje z pieniędzy podatników.

Sowite wynagradzanie pewnych osób w bolesławieckim samorządzie stało się normą wynikającą… no właśnie z czego? i względem kogo? Pisałem i mówiłem już kiedyś o tym, że prezydent, w mojej opinii, stał się już zakładnikiem układu, który musi karmić, aby się utrzymać. Smutna teoria i trudna do przyjęcia, ale utwierdza mnie w niej m.in. fakt, że właśnie dyrektorka BOK MCC otrzymała blisko 10 tys. zł nagrody za osiągnięcia w roku 2017… Zaglądam do sprawozdania finansowego tej jednostki za rok ubiegły i widzę stratę -412 306,96 zł. Spora strata utrzymuje się już od kilku lat, mimo, że BOK aktualnie nie prowadzi żadnej inwestycji. I tak sobie myślę, kurczę, za co? Panie prezydencie!

Hojne nagrody, mimo bardzo wysokich pensji, otrzymują prezesi spółek należących do miasta i szefowie innych zakładów budżetowych, które często dublują się w swoich działalnościach. Tych spółek i innych jednostek jest zbyt dużo. Czas z tym skończyć i to się skończy. Zbyt wielu jest politycznych prezesów, rad nadzorczych, dyrektorów i wszelkiej maści członków wspomnianej partii w nich pracujących z ich rodzinami włącznie. Dlaczego jest ich tak dużo? Bo wszyscy oni muszą pracować na sukces swojego pracodawcy, bo siedzą w polityce. Im ich więcej, tym lepiej, tyle że nie dla podatnika. Zadaję też sobie pytanie, czy nagrody te pozostają bez wpływu na wysokość funduszu komitetu wyborczego? …Chciałbym w to wierzyć.

W jednym z ostatnich wywiadów prezydent, a także jego tuba propagandowa straszyli, że jeśli przyjdzie nowy prezydent, to pozwalnia wielu urzędników. Po co i dlaczego taki przekaz? Nietrudno się domyślić. W korporacji samorządowej pracuje ponad 1000 osób, osób które mają rodziny, partnerów, bliskich, itp. Ostatecznie jest to rzesza kilku tysięcy osób zainteresowanych. Prezydent pokazuje im zatem, że jest o co powalczyć. Ale przekaz kogo i kiedy nowy prezydent miałyby zwalniać sprecyzowany nie został. Blady strach miał paść na jak największą liczbę urzędników i pracowników samorządowych, czy padł? Otóż nie, panie prezydencie, nie padł. Znam wielu z tych ludzi i swoją pracę wykonują profesjonalnie, bez angażowania się w układ. Po prostu są fachowcami i to często niedocenianymi, bo stronią od polityki i lizusostwa. Trudno mi nawet sobie wyobrazić sytuację,  w której nowy prezydent na wejściu zwalnia ludzi, którzy w swojej pracy są ekspertami. Bez względu na to, czy to jest młodszy referent, czy naczelnik wydziału, dyrektor, a nawet prezes. Proszę ich nie straszyć.

Zmiany i szukanie oszczędności, o których piszę, dotyczą likwidacji partii prezesów, która przybrała potężne rozmiary. Chcę odejść od tych nagród na wyrost, od sytuacji, w której radny pracuje na wysokim stanowisku w miejskiej jednostce. O radnych powiatu, którzy są prezesami w miejskich spółkach i jednostkach. Mówię to wszystkim kandydatom na radnych z ramienia Impulsu Miasta. Musimy przywrócić godność Radzie Miasta, która stała się bezwolna. Przekonanie do swoich racji wśród radnych chciałbym zbudować na innych zasadach – na zasadach rozumu i argumentu, a nie kolesiostwa i zależności służbowych, bo radnym, których mieszkańcy obdarzyli zaufaniem, szacunek się należy.

Bo… Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów. A.E.